Pokazywanie postów oznaczonych etykietą squats. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą squats. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 lutego 2018

No dobra, na razie jeden ale oficjalnie! Warhammer TV parę chwil temu wrzuciło, zabawny (ich zdaniem), ten oto filmik:

sobota, 24 września 2016

W ramach wstępu link o co w tym chodzi...
Pytanie na dziś: "Ulubiona Dziedzina Magii lub Technologii?"

  Squaty, wszędzie Squaty. Jedną z fajniejszych broni, którą kosmiczne krasnale mogły wytargać z arsenałów był Graviton Gun. Używało się go rzadko bo wymagał do obsługi Głównego Inżyniera Gildii a on nie zawsze pojawiał się na polu bitwy. Parę razy udało mi się rozsmarować z niego terminatorów czy land raidera, wiadomo im cięższy pancerz tym większe kuku.
Bronią jeszcze fajniejszą bardziej morderczą był Conversion Beamer. Cudo technologii zamieniające masę w energię. Nie mogę się jednak doszukać w listach armii kto mógł go brać. Wydaje mi się, że był dostępny z kart Wargearów, ale karty też nie znalazłem, sam model broni był dostępny w wersji dla Squatów i go mam...
Do następnego...

piątek, 23 września 2016

W ramach wstępu link o co w tym chodzi...
Pytanie na dziś: "Twój ulubiony model potwora lub maszyny?"

  Nadal pozostaję w temacie Squatów. Squaty w swojej Epicowej odsłonie miały masę świetnego sprzętu, mega wielkie działa, stalowe zeppeliny bombardujące wroga, wykręcające się spod ziemi Mole i Termity, lądowe pociągi uzbrojone w pociski nuklearne, colossusa z działem wymontowanym z kosmicznego krążownika ale najfajniejsze były ich pojazdy rozpoznawcze Gyrocoptery. Co i jak można oglądnąć zestawione w tym wpisie na blogu Hungry Ghost. Z racji skali do przeniesienia na stół wh40k nadawały się jedynie termit (wprawdzie w przypływie szaleństwa go zrobiłem ale jest brzydki i za karę mieszka na strychu) oraz gyrocopter nadal go lubię choć ostatnio rzadko wylatuje z hangaru...
Do następnego...

czwartek, 22 września 2016

W ramach wstępu link o co w tym chodzi...
Pytanie na dziś: "Ulubiony oddział elitarny?"

 Nie wiem, naprawdę nie wiem... Może Mega-Noby, może Hearthguardzi. Mega Noby bo są mega a Hearthguardzi za skuteczność i uniwersalność. Trzeba ich będzie kiedyś skonfrontować...
Do następnego...


wtorek, 20 września 2016

W ramach wstępu link o co w tym chodzi...
Pytanie na dziś: "Ulubiony model piechoty lub ciężkiej piechoty?"

  No tu wielkiego wyboru nie ma, jest jeden i oczywisty, Squatowy Exo-Armour! Do następnego...

sobota, 10 września 2016

W ramach wstępu link o co w tym chodzi...
Pytanie na dziś: "Ulubiona frakcja, którą dowodziłeś lub którą pomalowałeś?"

Proste pytanie prosta odpowiedź, Squaty!
Po paru latach grania w Warhammera Fantasy Battle`a przejście płynni przeszliśmy do Wh40k. Wielkich odstępstw nie było. Gracze Chaosem trzymali się swoich frakcji. Skaveni wzięli się za Nurgle`a, miłośnicy Elfów za Eldarów, ja oczywiście wszedłem w Squaty. Dla większości dzisiejszych graczy 2ed jest jakąś legendą, a Squaty czyli kosmiczne krasnoludy to mit. Stety czy niestety GW przechodząc do 3ed Wh40k wymazało te dumną rasę. Ostanie zasady do Squatów które się pojawiają to lista armii do Epica w którymś z krańcowych Citadel Journali, bo tej bandy cieciów z czwartego Gang Wara nie mogę uznać. Jakiś czas temu Inkub, w swojej serii "Z otchłani czasu" prezentował fragment fluffu Squatów z 1ed, oryginalnie jest on zawarty w 111 numerze White Dwarfa a potem był powtórzony w Compendium.
W każdym razie, Squaty do końca 2ed Warhammera 40.000 były legalną, grywalną armią, w dodatku Dark Millenium (traktującym o psionice w Wh40k), były zasady dla Ancestorów oraz zajawki nowych modeli. Ostatnia wzmianka, w uniwersum Wh40k, pojawia się Codexie do Gwardii Imperialnej, gdzie występują jako alianci. Potem przez lata nic, gdzieś tam przemykają w powieściach. W 6ed występują na liście ras zaprzyjaźnionych obok homo sapiens variatus (zwierzoludzi którzy kiedyś byli wcielani do Gwardii), minimus (Ratlingów lub jak kto woli Halflingów formujących gwardyjskich snajperów), gigantus (Ogrynów, swego czasu bardzo popularni w Imperium i Orkach jako najemna ciężka piechota), rotundus czyli Squaty.
Ludków mam dużo, dwadzieścia parę lat zbierania zrobiło swoje. Nie tknąłem pędzlem Squatów od czasów pierwszej Apokalipsy. Mam do nich sześć czy siedem starych Rhinosów, starego LandRaidera (i dwa w zapasie), gyrocopter (którego fotka umila dzisiejszy wpis) i masę innych rzeczy. Do pełni szczęścia brakuje mi parunastu ludków, których ceny oscylują w granicach 30-40gbp za sztukę. Ciśnienie na Squaty jakoś mi opadło, ale może kiedyś ich dozbieram...
Po etykietach na blogu możecie przejrzeć co o Squatach pisałem. Jakoś dużo tego nie ma: Squat, Squaty Umówmy się, że do końca roku, pomaluję jednego Squata miesięcznie. I obiecana fotka gyrocoptera...

piątek, 29 maja 2015

Retro zajawka trwa, dziś z otchłani czasu przybywa gyrocopter. Robiony do grania, już w erze 3ed, nie doczekał się nigdy porządnego malowania. Brał udział w kilku bitwach a od lat zbiera kurz. Od lat obiecuję sobie zrobić mu datafax do 2ed. Wystawiłem go w konkursie modelarsko-malarskim na drugim Wojennym Młotku. Zajął trzecie miejsce w Openie, groza jaki wtedy był poziom...

Model robiony wg miniaturki z Epica, link do Lexicanum. Przeniosłem całe uzbrojenie, rakiety, stormbolter i battlecannon zrobiony z epikowego Goliath Mega Cannona, nie szedłem na kompromisy i zawsze mogę powiedzieć że ma w sobie ducha oryginalnych Squatów, zresztą piloci też są oryginalnymi plastykowymi Squatami. W pierwowzorze, na ogonie są heavy boltery, nie mając ich użyłem heavy stubberów, ale zrobiłem obrotowe. Model jest ciężki z racji winidurowych toczonych silników i grubaśnej płyty PCV z której powstała cała reszta. Wyziewy silników to zatyczki dousznego termometru. Jako podstawy użyłem dna od pudełka na CD, napchanego kamieniami i plasteliną. Sztyca wzmocniona jest grubą śrubą, głęboko wkręconą w kadłub. Strasznie mi się ten model zestarzał.

czwartek, 28 maja 2015

Wygrzebałem starą dioramkę, tu dwa zdania więcej, zrobioną na Wojennego Młotka, naprawdę dawno temu. Taka w sumie retro ciekawostka ale doczekała się lepszych fotek.

piątek, 21 lutego 2014

  Dvareg's sewer scouts to nowa jednostka Werewoolf Miniatures, która na dniach ma trafić do sprzedaży na e-bay. Dzięki uprzejmości szefostwa firmy dostałem zestaw do recenzji. W skład oddziału rozpoznania kanalarzy kurdupli wchodzi pięciu pięciu brodatych pokurczy uzbrojonych w karabiny laserowe. Jako maniak Squatów i wszelkiej maści kosmicznych krasnali (byle ładnych rzecz jasna) bardzo się z tej paczki ucieszyłem.
  W pudełku dostajemy sześć ramek z szarym żywicowym towarem. Każdy ludek wraz z przynależnymi mu kończynami, głową i bronią pojawia się na własnej listwie. Nie rozpisuję się nad jakością odlewów bo nie ma się czego czepiać, dziur w miejscach żywotnych nie stwierdziłem, blaszki nadlewów nieistotne, przyłącza i wlewki wstawione inteligentnie a ich usunięcie nie masakruje modeli.
Rzeźba jakby ostrzejsza niż w poprzednich produktach i detal też drobniejszy się trafia, widać dłubacz się wyrabia. Drobna uwaga, buty mogły by mieć jakiś protektor, jego brak "zmiekcza" odbiór figurek przez jawią mi się trochę jak bajkowe krasnale, może to taki zamierzony efekt, a może moje skrzywienie. Pozy dynamiczne, choć przydałaby się jeszcze jedna czy dwie lewe ręce dla urozmaicenia. Może z czasem dostaniemy jakiś dodatek ze specjalną bronią i bonusowymi łapkami. Twarze charakterne, brodziska rozwiane i odpowiednio szalone. Już na ramkach wyglądały dobrze ale po sklejeniu jeszcze zyskują.  Trochę zabawy było z dopasowaniem rączek do ciałek, w jednym z modeli musiałem odciąć ładownice, ale odbyło się to bez większego bólu. Lubię przekrzywiać główki ludzików, to zawsze dodaje uroku, lecz brody trochę przeszkadzały, jedną czy dwie minimalnie skróciłem inne podciąłem od spodu, ale w zasadzie i bez tych operacji można je bez większych problemów wkleić na miejsce.
  Ostatnią ramką zajmują różne dodatki, noktowizor z niesamowitymi detalami, celownik, granaty w wiązce i jeden luzem, bagnet i hełm. Tego ostatniego nie użyłem, przyda się na później. Zestaw godny polecenia a dla kolekcjonerów wręcz konieczny. Garść fotek na koniec.
Ramki czy jak kto woli listewki:



Krasnale poskładane i gotowe do penetrowania kanałów:

czwartek, 8 sierpnia 2013

  Z okazji 20 lecia Magii i Miecza, mam na myśli wydawane przez MAGa w latach 1993-2002 a nie polski wariant Talizmanu. Przyszło mi na myśl, że może by warto odkurzyć 2ed Warhammera 40.000. Dręczyło mnie na ile 2ed Wh40k jest dziś grywalna. Czy to tylko sentyment i skleroza, zazwyczaj pamięta się jedynie te lepsze rzeczy, każą mi wielbić tę konkretną odsłonę ulubionego bitewniaka... Młodzi też byli ciekawi, jak w konfrontacji z 5 czy 6ed które znają, wypadnie owa podawana przeze mnie za wzorcową, legendarna 2ed.


  Młody na dnie szafy wygrzebał, box najstarszych Necronów, ja zrobiłem wykopki w archiwum White Dwarfów poszukując numerów w których po raz pierwszy objawili się światu metalizowani mordercy. Kolejno w 217 i 218 (rok 1996) dostajemy lakoniczny fluff, opowiadanko, listę armii i scenariusze do rozegrania. W pierwszym z tych numerów na okładce pysznił się blister zawierający Necrona. Co ciekawe w pudełku, które pojawiło się jeszcze w 1996 roku, dostajemy trzy różne wzory wojownika, jeden z nich jest bardzo podobny ale nie identyczny z tym z okładki pisma. Wygląda na to, że darmowa figurka była limitką tylko do gazetki. Ot taki tam, rodzyneczek dla kolekcjonera.
  Lista rozbita została na dwa numery i dostarcza opisu fabularnego Lorda, wojowników, skarabów i destroyera. Więcej jednostek do 2ed już się nie pojawi. Rzut oka w statystyki powoduje opad szczeny, pojedynczego Necrona wystawiamy za 44 pkt. Przerażająco wyglądają współczynniki skaraba a jego latanie na 16" i T8 robią ogromne wrażenie. Zasady specjalne Necronów to między innymi pole rozpraszające, które wyłącza w walce wręcz broń energetyczną wrogów i dalece odmienne od obecnych przepisy auto reperacji.

  Kilka interesujących zasad, które kusiły to: wyraźnie zaznaczone pole widzenia modelu jedynie 90stopni liczone od frontu modelu. Możliwość dzielenia ognia oddziału na wiele celów (to akurat nas nie tyczyło bo graliśmy "na sztuki" pojedynczymi modelami), możliwość strzelania do walczących wręcz, rzucanie granatami i wiele ich odmian (to się w 6ed pojawia jakoś tam pojawia), ukrywanie się (hidding) i oczekiwanie (overwatch), (w szczątkowej formie jest i w obecnej edycji).

  Zagrać mieliśmy z limitem wynoszącym 123 pkt, tyle co nic, ale bez uwzględniania koherencji jednostek zapowiadała się fajna skirmishowa pogrywka.
Siły inwazyjne Necronów mieszczące się w limicie to raptem dwóch wojowników i przerażający skarab. Nadszedł czas by wybrać blaszakom godnego przeciwnika. Z moich starych armii, w grę wchodzili: Kultyści Chaosu, Orkowie, Tyranidzi, Squaty, Space Marines, Kult Genestealerów i Adeptus Arbites, na drodze losowania padło na kosmiczne kurduple.
  Skromny limit pkt nie pozwalał na szaleństwa, ale udało mi się wepchnąć Hearthguarda z pistoletem plazmowym, trzech 'gołych' wojowników, uzbrojonych w lasguny i granaty oraz dwóch berserkerów (nazwa Berserker pochodzi z Epica i określa szturmowe jednostki Squatów) posiadających granaty, broń do walki wręcz i plazmowe pistolety.



   Mocno zagęszczony, teren umożliwiał mi wystawić się od razu w ukryciu (hidding) by przeczekać pierwsze ruchy Necronów, liczyłem też na pozostawienie Squatów zagrzebanych w bagnie, w trybie oczekiwania (overwatch). Niska inicjatywa Necronów dawała szanse na pozostanie niewykrytym przez dłuższy czas, niestety cholerny skarab ze swoim lataniem pokrzyżował mi mistrzowski plan.
 Pierwsze strzały oddane w kierunku robala uświadomiły jedynie, że to mały, trudny do trafienia cel a jego T8 skutecznie wybił mi z głowy dalsze próby dziabania go laserami. Rozwałka zaczyna się...

  Necroni podbiegają by skrócić dystans i wykorzystać +1 BS przy strzałach "na blisko", przez co wychodzą na dogodne dla nich pozycje strzeleckie.

Squaty strzelają celnie, lecz pancerz Necrona skutecznie go chroni, save 2+, zmodyfikowany siłą lasera do 3+ robi swoje! Plasma pistol berserkera wymierzony w skaraba zacina się!

Necroni oddają po strzale, jeden ze Squatów pada trupem. Skarab atakuje berserkera i pokonuje go, mam już dwóch ubitych. Robi się słabo. Czas na zmianę taktyki.

Trzech wojowników skupia się na ostrzelaniu zbliżającego się Necrona, trafienia dochodzą celu, jednak pancerz wroga po raz kolejny stanowi barierę nie do pokonania, modyfikator -1 do Save`a lasgunów to za mało. Berserker nie marnując czasu na odblokowywanie pistoletu rzuca w mechaniczną kreaturę przeciwpancernym granatem, trafia lecz nie przebija się. Skaraby to twardziele jakich mało!

  Brak możliwości mierzenia odległości przed szarżą powoduje, że jeden z Necronów nie dobiega do walki wręcz i traci turę. Drugi celnym strzałem kładzie berserkera. Skarab, taktycznie zmyka w zarośla. Nie mam szans by go tam trafić, mikrość celu ukrytego w gęstwinie nie daje szans na skuteczne ostrzelanie.

Hearthguard postanawia roztłuc robala w walce bezpośredniej! Dwóch Squatów skupia się na próbach odstrzelenia Necrona, trzeci zaś niecelnie rzuca granatem odłamkowym. Lasery tym razem skutecznie ranią wroga a pancerz nie ratuje, necroński wojownik pada, radość nie trwa długo bo już na początku swojej tury podnosi się gotowy do walki!

  Walka wręcz w 2ed bardzo różni się od obecnej. Procedura wygląda następująco: oba modele rzucają tyle K6 ile posiadają Ataków. Do tego dodaje się kostkę za dwie bronie do walki wręcz. Daje to 2 kostki Squata i jedną skaraba. Ustala się Wynik Walki, najwyższą kostkę dodaje się do WS modelu. Za każdą szóstkę kolejne 1 do wyniku. Gdy wypadnie 1, strona która wylosowała taki wynik traci 1 z Wyniku Walki. Do tego dochodzą jeszcze zmienne np. +1 za szarżę, +1 za górowanie nad przeciwnikiem itp. Ostatecznie Wyniki Walki obu stron odejmuje się a wynik określa ile trafień otrzymuje przegrany. Teraz już standardowa tabelka S vs T i po chwili wiadomo ile save`ów należy wykonać. Prawda, że proste! Mechanika może się wydawać zamotana ale sprawdza się świetnie, dość powiedzieć, że uwielbiana przez wszystkich Necromunda działa na tym "silniku".



Z czasem taktyka walki wręcz zaczyna przynosić efekty. Squaty okazały się skuteczniejsze w zwarciu niż w walce dystansowej. Problemem było to, że ubici z wielkim wysiłkiem Necroni działając wg zasady reperacji, "zabity" model necroński na początku tury wykonywał test: 1k6, wyfazowuje się, 2-5 pozostaje na miejscu, 6 podnosi się fabrycznie nowy i gotowy do działania., co chwila rzucali szóstki. Squaty padały jak muchy. W końcu na polu został już tylko hearthguard i skarab. Ostatecznie dobra seria rzutów pozwala Squatowi skutecznie rozmontować skaraba.

   Potyczka udowodniła, że pomimo tylu lat 2ed nadal na małe pkt daje radę i pewnie jeszcze nie raz do niej wrócimy.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Squaty zbieram od 1995 roku. Trafiały się w tamtych czasach jeszcze resztki tej armii w blisterach. Wprawdzie w 'Księgarni u Izy' nigdy ich nie sprzedawaliśmy to przeleżakowane ostatki upolowałem w suterenie na Marszałkowskiej gdzie towar dostarczała I.S.A.
Squaty nie doczekały się żadnego wsparcia ze strony Firmy. Wprawdzie podczas żywota 2ed można jeszcze było ściągnąć z Mail Ordera praktycznie wszystkie wzory a w Dark Millenium pojawiły się nawet specjalne Karty dla Ancestorów to w 3ed armia już nie zaistniała. Tak więc żyjąc nadzieją pojawienia się kodexu praktycznie od początku grania kosmicznymi kurduplami skazany byłem na samoróbki.
Z czasem zmajstrowałem różne pojazdy ten zdaje się, że w okolicach 2004 roku. Nie pamiętam szczerze mówiąc kiedy. Użyłem go w boju dwa czy może trzy razy. Datafax, hmm teraz to się inaczej zwie, a w zasadzie nie ma własnej nazwy, w każdym razie chodzi o przepisy wg których sprzęt działa stworzyłem na bazie VDR zamieszczonych w White Dwarfie którymś tam i dodatku poprawiającego pewne niuanse. Mam świadomość archaiczności tego systemu VDR`a, ale lepszego na razie nie ma. W epoce 5ed coś tam może nie pasować, coś by należało dopisać czy poprawić ale dla domowych gier nadaje się wyśmienicie.
Nazwa Valkiria była wolna tzn nie istniał wtedy jeszcze gwardyjski latacz i wydała mi się adekwatna. Małe, szybkie, lekko uzbrojone ustrojstwo działające jako pojazd rozpoznania. Pierwotnie posiadał jeszcze Storm bolter, psuł mi jednak optycznie sylwetkę więc go usunąłem. Mój datafax
Model powstał na bazie tankietki Mirage`a kupionej w którymś centrum handlowym za parę groszy. Bez litości została pocięta na kawałki i obłożona czym popadło. Pierwotnie pojazd posiadał dach i karabin w osłonie podobnie jak w oryginale ale nie wyglądało to fajnie. Otwarcie i dołożenie pomostu poprawiło wygląd oraz dało miejsce do wypełnienia gratami. Tablica i metka na bańce z napojem wyskokowym to wydruk z atramentówki polakierowany i naklejony.
Malowanie tak proste jak sam model. Czarny podkład, czerwienie i pomarańcze plus pół litra różnych washy. Rozjaśnienia na krawędziach mające udawać obicia i odrapania to Boltgun Metal, miejscami Mithril Silver, gdzie się dało zwykły ołówek.
Słowo o ludkach, użyłem dwóch oryginalnych plastikowych modeli Squatów. Strzelec dostał pilnikiem po głowie by czapka od 1:35 ładnie przylegała. Kierowca uległ wypadkowi został przecięty w połowie, zgięty i złamany. Część jego pleców wymodelowałem z greenstuffu. Jako, że i tak tego nie widać wystarczyła zgrubna pacyna zielonego. Malowanie bardziej realistyczne niż w moich niebieskich "strażnikach przemysłowych". Całość prac to około czterech wieczorów.
Można zapytać gdzie sens budowania tak słabego w grze pojazdu, odpowiem dla samej radochy robienia czegoś z niczego...

niedziela, 14 listopada 2010

Na szybko. Po serii średnich produkcji Bob Olley mile mnie zaskoczył. Laboratorium z komorą i skrasnoludziałym mutantem. Piękne!

 

blogger templates | Make Money Online