piątek, 28 sierpnia 2026

Za Króla i Pocztę!
Raport z bitwy książęcy Gwynt vs milicja z Tollyn Maeryn. Punktów coś ze 350, tur trzy, scenariusz własny.

Na obszary opuszczone przez Krucjatę powoli wraca cywilizacja. Zerwane przez wojnę więzi trzeba odbudować, a podstawową formą kontaktu z administracją, rodziną oraz odległymi miastami staje się królewska poczta.

Założenia misji

Jednostka rozpoznawcza Coftyru otrzymała zadanie dostarczenia firmowych skrzynek pocztowych do każdej z okolicznych rodzin. W naszym oddziale mamy dwóch listonoszy (każdy z trzema skrzynkami na grzbiecie).

Przez obszar walk wije się droga prowadząca nad rwącą rzeką, do pięciu domostw. Uznaliśmy, że największy budynek jest wielorodzinny i zasługuje na dwie skrzynki. Postawienie jednej skrzynki to jedna akcja listonosza, mają być stawiane przy drodze i jakoś przy wejściu na posesję.
Listonoszom asystuje kilku rhyflerów oraz pojazd wsparcia – Kryndyl. Spacerek zakłóca jednak obecność paskudników z Krucjaty (w tym scenariuszu to lokalna milicja z Tollyn Maeryn). Przytargali ze sobą działko, a towarzyszy im ciotka z wózkiem pełnym ciastek. Dodatkowo na terenie rozrzucone są małe kopce termitów – każdy quar (za wyjątkiem ciotki) znajdujący się cal od kopca musi zdać test siły woli, inaczej traci akcje na zajadanie się robalami.

By upiększyć stół tradycyjnie rozstawiliśmy snegle, ale tym razem nic nie robią. W bagnie, w okolicy dużych kopców, piknik zrobili sobie załoganci traktora, coś się zrypało w silniku i czekają na serwis.

Zasadzka przy mostku

Patrol Gwyntu w cieniu Kryndyla spokojnie przemierzał drogę, wtaczając się na mostek.

Jeden z listonoszy przebiegł po kładce pod domek i zasadził pierwszą skrzynkę, gdy nagle padły pierwsze strzały! Drogą z lewej i prawej strony nadchodził wróg.

Kierowcy kryndyla puściły nerwy i pognał na skrzyżowanie, by nieskutecznym ogniem powstrzymać ciągnących działko milicjantów. Ci w odpowiedzi rozpakowali swój złom i trafili w nasz piękny pojazd, srogo go uszkadzając.

Pierwszy listonosz stawia drugą skrzynkę i w asyście grenadiera, przedziera się na prawą stronę. Chcą obejść działko i wyłączyć je z walki, ale natrafiają na grupę milicjantów broniących się za murkami. Po drugiej stronie stołu milwer, popędzając swoich rhyflerów, ostrzeliwuje nadchodzącego wroga. Ciotka ma co robić – pomimo wieku i średniej sprawności fizycznej przełazi przez płot i pędzi ku rannym.
Mechanik reperuje Daisy ale obsługa ignoruje ten fakt i kontynuuje pinknik.

W tym czasie drugi listonosz budzi się wreszcie z odrętwienia i gna by stawiać swoje skrzynki. Wspiera go strzelec ze scattergunem, który po chwili zeskakuje z mostu, by skrajem lasu obejść grupę milicjantów.

Chaotyczna wymiana ognia

Załoga Kryndyla jest jakaś niemrawa po trafieniu w pojazd, ale tylny strzelec otwiera skuteczny ogień do nadciągających wrogów. Jeden z milicjantów pada i skrzeczy, czekając na interwencję ciotki.
Milwer z rhyflerami wpada w morderczy szał – dochodzi do walki wręcz. Skuteczność obu stron nie jest powalająca, choć wszyscy bardzo się starają. Scattergunner wychodzi wreszcie z lasu, ale zanim strzeli, musi jeszcze załadować broń. Milicjant rzuca się wyżerać termity.

Listonosz po obstalowaniu skrzynki rzuca się w wir walki, ale przeszkadza mu zamaskowany gość, który niczym diabeł z pudełka wyskakuje z ukrycia i powala go celnym strzałem. Na szczęście w pobliżu jest niezastąpiona ciotka. Staruszka nie widzi różnic – quar to quar a skoro leży to trzeba mu pomóc! Podnosi z ziemi zarówno listonosza jak i milicjanta.

W tym momencie scattergunner wreszcie odpala swoją strzelbę, kosząc wszystkich stojących na linii ognia... niestety trafia też ciotkę!
Działko milicjantów robi głośne BUM! Z Kryndyla odpadają blachy i buchają kłęby ognia (do dziś się zastanawiamy, czy to działko takie mocne, czy pojazd aż tak lichy...).

Ostateczne uderzenie

Na uboczu grenadier z listonoszem radzą sobie doskonale – jeden rzuca granatami, a drugi instaluje swoją ostatnią skrzynkę i bierze się za wybijanie milicjantów. Jeden z nich z wrażenia odpala własny granat pod nogami.
W centrum walki trwają w najlepsze, ale milicjantom idzie coraz słabiej. Nieszczęśliwie kolejnemu wybucha broń w rękach, a drugi padnie odstrzelony nim w ogóle dobiegnie do starcia. Listonosz, widzac czym to grozi slalomem obiega kopce termitów, przeskakuje płoty i stawia swoją drugą skrzynkę.
Na lewej flance, grenadier z listonoszem rozprawiają się z resztkami milicji. Obsługa działka, pomimo lecących na łeb granatów, sprawnie się uwija by palnąć w kłębiących się rhyflerów – na szczęście chybiają.
Na prawej stronie listonosz dobiega do ostatniej posesji i montuje finałową skrzynkę. Widząc to, milicja zwiewa z pola walki, zostawiając po sobie rannych i martwych.

Podsumowanie

Cywilizacja zwycięża! Teraz pocztą będą nadchodzić ulotki reklamowe, powołania do armii, motywujące odezwy oraz informacje o podniesieniu podatków.
Ku chwale Króla i Coftyru!

Bitwa dynamiczna i pełna zwrotów akcji, jak zwykle kupa śmiechu. Działko stasznie mocne, albo kryndyl (jak za te pkt, strasznie słaby!!). W planach było odpalenie Daisy i jakiś kurs pijanej załogi przez łąki i płoty, ale nie dołożyłem karty do decku. Snegle tym razem pasły się spokojnie, zazwyczaj robią nam za cel do polowania, odstrzelony daje plucka, ale strzał płoszy resztę i losowo poruszają się po terenie. Trzeba dorobić więcej fauny...

Dziś czwarta z dwunastu cywilnych postaci, dyna Seren, uliczna muzykantka
Seren nauczyła się grać na crwyth od swojej babci. Ich gospodarstwo, leżące dwa dni na wschód od Granfin, już nie istniało. Nie zostało zniszczone celowo – po prostu stanęło na drodze czegoś, czego domagała się wojna. Uciekając, Seren zabrała ze sobą jedynie crwyth, to dla niej była najcenniejsza pamiątka. Trafiła wraz z rodziną do Granfin, dalej drogi już nie było.
Zatłoczona ulica nie była odpowiednim miejscem dla jej delikatnego instrumentu, crwyth stworzono z myślą o wiejskich kuchniach i lokalnych świętach, a nie o miejskim tłumie i odgłosach artylerii dochodzących ze wschodnich przedpól. Mimo wszystko Seren, uznała że warto grać, by ciepło brzmienia jej instrumentu podnosiło na duchu mieszkańców.
Torba leżąca u jej stóp napełniała się powoli każdego dnia i pustoszała gdy każdego wieczoru przesypywała drobniaki do starej walizki w której jej rodzina zbierała pieniądze na dach nad głową. Rhyflerzy idący na front zatrzymywali się czasem i słuchali przez chwilę, ci którzy wracali, przystawali na dłużej. Nauczyła się nie pytać skąd przychodzą ani dokąd idą, grała by utrzymać przy życiu coś, do czego wojna nie zdołała jeszcze dotrzeć.

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Josh nie przestaje zaskakiwać, w te niedzielę Tollyn Maeryn dostał kolejny opancerzony pojazd!
Dogar fluffu jeszcze się nie dorobił, na razie cieszymy się samym modelem. Wygląda dość potężnie i kontynuuje linie wysokich bezwieżowych pojazdów, gniazdow dowódcy jest tym samym które już znamy z Torwyth, to dobrze bo będzie pasowała klapa którą dorobiłem. Opływowy kształ pancerza to raczej osłona przed pociskami wroga a nie sugestia szaleńczej prędkości, taką mam nadzieję.
Podwojony lekko ckm onieśmiela, jednak boki i tył wydają się być piętą Achillesową. Przydałaby się aktualizacja list armii, nazbierało już się sporo nowego sprzętu.

Na forum dla wspieraczy od poziomu Milwera toczy się dyskusja odnośnie modeli na tegoroczny Halloween, w zeszłym dostaliśmy zestaw młodych quarów poprzebieranych za postaci z Dungeons and Dragons, co w tym wygra, zobaczymy...

niedziela, 23 sierpnia 2026

Trzeci z dwunastu zapowiadanych cywilnych mieszkańców Alwydu, dziś malarz który

Myrk Saevik zaczął malować Hafjor ze trzydzieści lat przed Krucjatą. Jego przedwojenne prace sprzedawały się regularnie ale nikogo nie satysfakcjonowały. Miał talent, ale prace były banalne.
Wojna to naprawiła. Rozstawiał sztalugi w intrygujących miejscach, czym wzbudzał niepokój u sąsiadów. Raz był na skraju uprzątniętego gruzu, kiedy indziej przed stacją przesiadkową, przez którą przechodziły kolumny uchodźców. Pojawiał się czasem na rogu ulic, gdzie sprzedawca gazet, ogłaszał frontowe wiadomości sprzed tygodnia i które zawsze były złe. Teraz malował to co widział z cierpliwą uwagą.
Przychodził ze swoimi gratami każdego ranka, niezależnie od pogody i od tego co wydarzyło się poprzedniej nocy. Uwaga przechodniów nie robiła na nim wrażenia. Starał się upamiętniać Granfin takim jakim teraz był, chciał zachować jego obraz, dla tych którzy kiedyś po nim przyjdą...

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Piwny kurs

Do transportu paliwa, amunicji i prowiantu po niszczejącej sieci dróg Creevin Strażnicy z Doliny Hoblyn używają standardowej floty gąsienicowych transporterów. To nudne przejazdy i nikt nie zgłasza się na ochotnika do ich eskortowania, no bo co to za radocha telepać się po bezdrożach na dachu cysterny, do takich eskapad nie ma zbyt wielu chętnych. Ale zdarzają się ciekawsze wycieczki, choćby te po piwo

Zaczęło się dość praktycznie: wielkie beczki używane do przewozu paliwa okazały się równie dobre do transportu wody. Następnie ktoś, kto miał dostęp zarówno do parku maszynowego, jak i do zapasów browarniczych, połączył kropki. Pierwszy kurs przyciągnął dwóch ochotników do eskorty, drugi już czterech. Yawdryl Pryce musiał wprowadzić oficjalny system rotacyjny, ponieważ spory o to, kto ma jechać, paraliżowały poranne zbiórki.

wtorek, 11 sierpnia 2026

Cadoc Tywi miał szesnaście lat i ani myślał zostawać rhyflerem, co w Granfin w 1781 roku czyniło go wyjątkiem. Podczas gdy jego koledzy z klasy z entuzjazmem rozmawiali o wstąpieniu do wojska, Cadoc sprzedawał gazety na rogu ulicy, przed stacją przesiadkową i uważał swoje zajęcie za niezwykle rozsądne. Wiedział o sprawach, zanim dowiedział się o nich niemal kto kolwiek inny w mieście. Wiedział, jakie i gdzie bitwy stoczono, których dowódców zastąpiono, które konwoje z zaopatrzeniem dotarły, a które nie. Wiedział to wszystko, ponieważ pisały o tym gazety, a on czytał każde wydanie, zanim sprzedał choćby jeden egzemplarz.
Jego matka uważała, że powinien zaciągnąć się do wojska. Ojciec, który wrócił z frontu wschodniego z poważną kontuzją i zawsze będzie już utykał, miał wprost przeciwne zdanie. Twierdził, że syn powinien sprzedawać gazety, aż wojna się skończy albo stuknie mu trzydziestka* – zależnie od tego, co nastąpi pierwsze.
Róg Cadoca był dobrym rogiem i zamierzał się go trzymać, tak długo jak się da.




*wiek po którym nie zgarniają w kamasze

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Ciężka strzelba* D2-A (D2-A Heavy Shotgun)

Ciężka strzelba półautomatyczna Tokish Model 6 była standardową bronią wsparcia piechoty na bliskim dystansie, używaną w wielu wczesnych brygadach Krucjaty. Choć wyjątkowo skuteczna w odpieraniu lokalnych kontrataków, pod wieloma względami nie nadawała się na broń wsparcia kompanii. Była niezwykle ciężka, wolnostrzelna, trudna do przeładowania i skomplikowana pod względem logistycznym – zwłaszcza w porównaniu z innymi broniami wsparcia w arsenale. W efekcie do 1774 roku (CY13)** większość z nich przeniesiono do jednostek drugoliniowych i garnizonowych na stałych pozycjach obronnych. Piechota z Toulmore równie niechętnie pozbywała się swoich ciężkich strzelb, co lekkich moździerzy, dlatego toulmorskie ministerstwo obrony poszukiwało broni, która mogłaby pełnić podobną rolę, ale ważyłaby mniej i stanowiłaby mniejsze obciążenie logistyczne (jak i dla biednych rhyflerów, którzy musieliby ją dźwigać).

Zawodowy rusznikarz Yawdryl Demshun Whal z 484. Toulmorskiego Pułku Zaopatrzeniowego przedstawił zwycięski projekt – chytry i nieoczekiwany. Konstrukcja Demshuna zapożyczyła mechanizm podawania z lekkiego karabinu maszynowego H-11a i połączyła go ze zmniejszoną wersją mechanizmu spustowego i szkieletu ze stosowanego przez Crymusterów działka wsparcia CH-99 „Uflaen”. Pierwszy projekt Demshuna został wykonany ręcznie w warsztatach 484. pułku, w przerwach między naprawami Pyngosów. Pomysłowy Yawdryl rozpowszechnił instrukcje, jak przerabiać zdobyte Uflaeny i wykorzystywać zużyte lufy od H-11a, dzięki czemu konstrukcja szybko pojawiła się na całej długości linii granicznych Toulmore. Obecnie, produkowana zarówno jako zestaw do modyfikacji H-11a, jak i jako fabrycznie nowa broń, D2-A błyskawicznie trafia do toulmorskich kompanii broni wsparcia. Używa tej samej amunicji co Gryfkis i Gorga, zasilanej z taśmy parcianej.

Broń jest również pieszczotliwie nazywana „weepweep” – od nazwiska miniaturowych żab, których przenikliwy śpiew zwiastuje nadejście wiosny, co stanowi kontrast dla głębszego, przypominającego ropuchę pykania Uflaena.




*shotgun -> szotgan?! (wolałbym strzelbica!)
**Roku Krucjaty

piątek, 7 sierpnia 2026

Josh obiecał, że gdy ilość wspierających przekroczy 500, zacznie udostępniać cywilów i słowa dotrzymuje.

Jaenyl Łapaczka Robaków

Wojna zmieniła bardzo wiele w życiu w Granfin, ale nie zmieniła robaków. Jaenyl czerpała wielką pociechę z faktu, że robaki wciąż robiły swoje, mimo stałego szumu odległej bitwy niesionego przez wiatr. Ekwipunek, którym się posługiwała, w większości był tym samym, który przekazała jej matka. Każdego ranka pracowała na tych samych szuwarach, co jej babka, a zapewne i babka jej babki. Przeszukiwała je o świcie, zanim nastał pełen dzień, aby dotrzeć na targ przed południem. W dobre dni zazwyczaj wyprzedawała wszystko do wczesnego popołudnia, a w gorsze – do późnego. Czuła się winna, że wojna służyła jej interesom. W mieście przybyło ust do wyżywienia, a na wsi działało mniej gospodarstw. Nieprzerwany strumień żołnierzy odkrywał, że chrząszcz z trzcinowisk Granfin jest znacznie smaczniejszy niż cokolwiek, co serwowała armia. Robaki były neutralne. Ona również.

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Dziś trochę miks, trzy trupki Tollyn Maeryn, długo trzeba było na nich czekać.
Ergydiwr Musician łamane przez Standard Bearer czyli sweterniak z przepychaczką tzn dzwonem i muzyk Maebwyshów. Bez słowa fluffu, no ale co tu się rozpisywać.

niedziela, 2 sierpnia 2026

Wygrzebanko na tyle ciekawe, że aż wrzucę.
Absolutnie klasyczna przygodówka o kosmicznych łowcach nagród, a dobre było tak bardzo, że doczekało się własnej mangi, choć zazwyczaj jest odwrotnie*. ;)
Niezwykle inspirujące w świetle wszelkich skirmiszy SF (Rogue Stars, Stargrave, Five Parsecs from Home), to po prostu ekipa popaprańców polująca za kasę na różnych bandziorów, coś przypomina? Jasne! parę lat później Joss Whedon dowiezie Firefly.





* jest też netflixowa wersja aktorska, mi się podobało, ale ogólnie to chyba nie...
Na plus, muzykę robili tam ci sami ludzie co do anime.

 

blogger templates | Make Money Online