niedziela, 23 sierpnia 2026

Trzeci z dwunastu zapowiadanych cywilnych mieszkańców Alwydu, dziś malarz który

Myrk Saevik zaczął malować Hafjor ze trzydzieści lat przed Krucjatą. Jego przedwojenne prace sprzedawały się regularnie ale nikogo nie satysfakcjonowały. Miał talent, ale prace były banalne.
Wojna to naprawiła. Rozstawiał sztalugi w intrygujących miejscach, czym wzbudzał niepokój u sąsiadów. Raz był na skraju uprzątniętego gruzu, kiedy indziej przed stacją przesiadkową, przez którą przechodziły kolumny uchodźców. Pojawiał się czasem na rogu ulic, gdzie sprzedawca gazet, ogłaszał frontowe wiadomości sprzed tygodnia i które zawsze były złe. Teraz malował to co widział z cierpliwą uwagą.
Przychodził ze swoimi gratami każdego ranka, niezależnie od pogody i od tego co wydarzyło się poprzedniej nocy. Uwaga przechodniów nie robiła na nim wrażenia. Starał się upamiętniać Granfin takim jakim teraz był, chciał zachować jego obraz, dla tych którzy kiedyś po nim przyjdą...

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Piwny kurs

Do transportu paliwa, amunicji i prowiantu po niszczejącej sieci dróg Creevin Strażnicy z Doliny Hoblyn używają standardowej floty gąsienicowych transporterów. To nudne przejazdy i nikt nie zgłasza się na ochotnika do ich eskortowania, no bo co to za radocha telepać się po bezdrożach na dachu cysterny, do takich eskapad nie ma zbyt wielu chętnych. Ale zdarzają się ciekawsze wycieczki, choćby te po piwo

Zaczęło się dość praktycznie: wielkie beczki używane do przewozu paliwa okazały się równie dobre do transportu wody. Następnie ktoś, kto miał dostęp zarówno do parku maszynowego, jak i do zapasów browarniczych, połączył kropki. Pierwszy kurs przyciągnął dwóch ochotników do eskorty, drugi już czterech. Yawdryl Pryce musiał wprowadzić oficjalny system rotacyjny, ponieważ spory o to, kto ma jechać, paraliżowały poranne zbiórki.

wtorek, 11 sierpnia 2026

Cadoc Tywi miał szesnaście lat i ani myślał zostawać rhyflerem, co w Granfin w 1781 roku czyniło go wyjątkiem. Podczas gdy jego koledzy z klasy z entuzjazmem rozmawiali o wstąpieniu do wojska, Cadoc sprzedawał gazety na rogu ulicy, przed stacją przesiadkową i uważał swoje zajęcie za niezwykle rozsądne. Wiedział o sprawach, zanim dowiedział się o nich niemal kto kolwiek inny w mieście. Wiedział, jakie i gdzie bitwy stoczono, których dowódców zastąpiono, które konwoje z zaopatrzeniem dotarły, a które nie. Wiedział to wszystko, ponieważ pisały o tym gazety, a on czytał każde wydanie, zanim sprzedał choćby jeden egzemplarz.
Jego matka uważała, że powinien zaciągnąć się do wojska. Ojciec, który wrócił z frontu wschodniego z poważną kontuzją i zawsze będzie już utykał, miał wprost przeciwne zdanie. Twierdził, że syn powinien sprzedawać gazety, aż wojna się skończy albo stuknie mu trzydziestka* – zależnie od tego, co nastąpi pierwsze.
Róg Cadoca był dobrym rogiem i zamierzał się go trzymać, tak długo jak się da.




*wiek po którym nie zgarniają w kamasze

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Ciężka strzelba* D2-A (D2-A Heavy Shotgun)

Ciężka strzelba półautomatyczna Tokish Model 6 była standardową bronią wsparcia piechoty na bliskim dystansie, używaną w wielu wczesnych brygadach Krucjaty. Choć wyjątkowo skuteczna w odpieraniu lokalnych kontrataków, pod wieloma względami nie nadawała się na broń wsparcia kompanii. Była niezwykle ciężka, wolnostrzelna, trudna do przeładowania i skomplikowana pod względem logistycznym – zwłaszcza w porównaniu z innymi broniami wsparcia w arsenale. W efekcie do 1774 roku (CY13)** większość z nich przeniesiono do jednostek drugoliniowych i garnizonowych na stałych pozycjach obronnych. Piechota z Toulmore równie niechętnie pozbywała się swoich ciężkich strzelb, co lekkich moździerzy, dlatego toulmorskie ministerstwo obrony poszukiwało broni, która mogłaby pełnić podobną rolę, ale ważyłaby mniej i stanowiłaby mniejsze obciążenie logistyczne (jak i dla biednych rhyflerów, którzy musieliby ją dźwigać).

Zawodowy rusznikarz Yawdryl Demshun Whal z 484. Toulmorskiego Pułku Zaopatrzeniowego przedstawił zwycięski projekt – chytry i nieoczekiwany. Konstrukcja Demshuna zapożyczyła mechanizm podawania z lekkiego karabinu maszynowego H-11a i połączyła go ze zmniejszoną wersją mechanizmu spustowego i szkieletu ze stosowanego przez Crymusterów działka wsparcia CH-99 „Uflaen”. Pierwszy projekt Demshuna został wykonany ręcznie w warsztatach 484. pułku, w przerwach między naprawami Pyngosów. Pomysłowy Yawdryl rozpowszechnił instrukcje, jak przerabiać zdobyte Uflaeny i wykorzystywać zużyte lufy od H-11a, dzięki czemu konstrukcja szybko pojawiła się na całej długości linii granicznych Toulmore. Obecnie, produkowana zarówno jako zestaw do modyfikacji H-11a, jak i jako fabrycznie nowa broń, D2-A błyskawicznie trafia do toulmorskich kompanii broni wsparcia. Używa tej samej amunicji co Gryfkis i Gorga, zasilanej z taśmy parcianej.

Broń jest również pieszczotliwie nazywana „weepweep” – od nazwiska miniaturowych żab, których przenikliwy śpiew zwiastuje nadejście wiosny, co stanowi kontrast dla głębszego, przypominającego ropuchę pykania Uflaena.




*shotgun -> szotgan?! (wolałbym strzelbica!)
**Roku Krucjaty

piątek, 7 sierpnia 2026

Josh obiecał, że gdy ilość wspierających przekroczy 500, zacznie udostępniać cywilów i słowa dotrzymuje.

Jaenyl Łapaczka Robaków

Wojna zmieniła bardzo wiele w życiu w Granfin, ale nie zmieniła robaków. Jaenyl czerpała wielką pociechę z faktu, że robaki wciąż robiły swoje, mimo stałego szumu odległej bitwy niesionego przez wiatr. Ekwipunek, którym się posługiwała, w większości był tym samym, który przekazała jej matka. Każdego ranka pracowała na tych samych szuwarach, co jej babka, a zapewne i babka jej babki. Przeszukiwała je o świcie, zanim nastał pełen dzień, aby dotrzeć na targ przed południem. W dobre dni zazwyczaj wyprzedawała wszystko do wczesnego popołudnia, a w gorsze – do późnego. Czuła się winna, że wojna służyła jej interesom. W mieście przybyło ust do wyżywienia, a na wsi działało mniej gospodarstw. Nieprzerwany strumień żołnierzy odkrywał, że chrząszcz z trzcinowisk Granfin jest znacznie smaczniejszy niż cokolwiek, co serwowała armia. Robaki były neutralne. Ona również.

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Dziś trochę miks, trzy trupki Tollyn Maeryn, długo trzeba było na nich czekać.
Ergydiwr Musician łamane przez Standard Bearer czyli sweterniak z przepychaczką tzn dzwonem i muzyk Maebwyshów. Bez słowa fluffu, no ale co tu się rozpisywać.

niedziela, 2 sierpnia 2026

Wygrzebanko na tyle ciekawe, że aż wrzucę.
Absolutnie klasyczna przygodówka o kosmicznych łowcach nagród, a dobre było tak bardzo, że doczekało się własnej mangi, choć zazwyczaj jest odwrotnie*. ;)
Niezwykle inspirujące w świetle wszelkich skirmiszy SF (Rogue Stars, Stargrave, Five Parsecs from Home), to po prostu ekipa popaprańców polująca za kasę na różnych bandziorów, coś przypomina? Jasne! parę lat później Joss Whedon dowiezie Firefly.





* jest też netflixowa wersja aktorska, mi się podobało, ale ogólnie to chyba nie...
Na plus, muzykę robili tam ci sami ludzie co do anime.

piątek, 31 lipca 2026

W lipcu wspieracze, od poziomu Milwera, dostają jako pliki STL zestaw cywilnych główek.
Dyny* wzbogacimy o stylowe kapelutki oraz jakiś hennin czy inny czepiec, dla takiej bardziej nobliwej niewiasty. Faceci dostali hełm (chyba strażacki), kaszkiecik i znoszona czapkę. Dobre dla umęczonego proletarjatu czy innych poprapranych partyzantów. Wszystko bardzo fajne, ale przydałoby się więcej cywilnych ciałek, bo nie za bardzo jest do czego te głowy kleić.
*dyna - quarowa kobiecina

poniedziałek, 27 lipca 2026

Sytuacja zaopatrzeniowa FOD nie napawała optymizmem. Syrnol Hafren w pierwszym raporcie do domu określił ją jako „stanowiącą wyzwanie”. W drugim napisał już, że jest „poważna”. W trzecim uznał ją za „bez znaczenia, bo i tak nikt tego nie czyta”. Gdy dostawy ustały, FOD musiała radzić sobie sama z tym, co jej zostało. Cała sztuka polegała na tym, by utrzymać sprzęt w sprawności tak długo, jak to tylko możliwe.

Operacja „kombinowania” zaopatrzenia toczyła się z równie śmiertelną powagą, co walka na froncie. Creevscy sojusznicy pomagali, jak mogli. Czasem przysyłali pokaźny zapas, a czasem nic. Wszystko zależało od tego, który południowy lord kontrolował dany szlak w danym tygodniu. Standardową procedurą stał się odzysk sprzętu z pola bitwy. Zanim skrzynie dotarły na pozycje FOD, nierzadko przechodziły z rąk do rąk po kilka razy. Ich pierwotne oznaczenia zamalowywano albo zeskrobywano do czysta. Nikt nie pytał, skąd się wzięły.

Tego, czego FOD nie przewidziała – i czego jej oficjalne raporty do domu nigdy w pełni nie oddawały – to sposób, w jaki brak dostaw zmienił sam charakter tej formacji. Rhyflerzy, którzy przybyli jako konwencjonalna armia ekspedycyjna, stawali się coraz bardziej zahartowani, zaradni i wręcz obsesyjnie zazdrośni o swój ekwipunek. Każda broń była doglądana z troską graniczącą z czułością. Każda taśma amunicyjna była ładowana z uwagą kogoś, kto dobrze wie, że następnej już nie dostanie. Do roku 1782 FOD toczyła już zupełnie inną wojnę niż ta, na którą niegdyś wypłynęła.

poniedziałek, 20 lipca 2026

Tak sobie pomyślałem, że będę wrzucał cotygodniowe (albo tak jak Josh dostarczy) nowości z quarowej fabryki STL`i. Modele są dostępne w ramach wsparcia na MyMiniFactory
W większości przypadków do obrazków dołączony jest jakiś nastrojowy opis czy chwytająca za serce powiastka. Dziś, a w zasadzie wczoraj, bo nowości pojawiają się (zazwyczaj) w niedzielę pod wieczór, dostaliśmy pana Kanapkę, ziomka który podnosi na duchu dostarczając walczącym trochę żarcia i moralnego wsparcia.

Coftyriański dostawca

Głodomory z Krucjaty z większą porcją

Spacer Maewyna
Każdego Vaeka*, niezależnie od tego, co jeszcze się działo, Maewyn pojawiał się gdzieś na linii z kanapkami. Nie jakimiś wymyślnymi, ale takimi, na jakie pozwalała sytuacja zaopatrzeniowa – co w Coftyrze jesienią 1782 roku oznaczało czerstwiejący chleb i to, co udało się wynegocjować od kwatermistrza. Kanapki nie były sednem sprawy. Sednem był Spacer.
Robił to, zanim jeszcze większość obecnego pułku dotarła na miejsce. Rhyflerzy, którzy byli tam najdłużej, mówili, że nigdy nie opuścił żadnego Vaeka, nawet podczas tych trzech tygodni, kiedy zaopatrzenie ustało całkowicie, a wszyscy żywili się zimnymi racjami, próbując o tym nie myśleć. W tamtych tygodniach kanapki składały się głównie z chleba, tak suchego, że aż nieprzyjemnego w jedzeniu, ale docierały na Vaeka i to było najważniejsze.
Pułk wykształcił własne rytuały wokół tego Spaceru. Ktokolwiek był na warcie, od popołudnia zerkał na rów łącznikowy. Wieść rozchodziła się sama, bez potrzeby proszenia kogokolwiek o przekazanie jej dalej. Rhyflerzy, którzy przez cały tydzień byli dla siebie opryskliwi, stawali się uprzejmi, gdy tylko Maewyn się pojawiał. Rozdawał kromki bez zbędnych ceregieli i znikał, zanim ktokolwiek zdążył mu należycie podziękować.
Wszyscy rozumieli, że Spacer tak naprawdę nie dotyczył jedzenia. Chodziło o to, że każdego Vaeka, bez wyjątku, ktoś myślał o nich na tyle, by przebyć tę drogę. W wojnie, która wkładała wiele wysiłku w to, by rhyflerzy czuli się jak wymienne części maszyny, która ich nie dostrzega, Spacer Maewyna był dowodem na to, że jednak ktoś ich zauważał. Kanapki były marne, a chleb czerstwy i nikt nie udawał, że jest inaczej. Zjadali każdą do ostatniego okruszka.

*vaek - to piąty z sześciodniowego tygodnia quarowego kalendarza

 

blogger templates | Make Money Online