piątek, 14 czerwca 2013
Wizkids! dorwał się do licencji Pacific Rim co zaowocowało zestawem robotów i potworów z pokrętłem w podstawce. Po filmie oczekuję konkretnej nawalanki super-potworów z ruinami miast w tle i wygląda na to, że się nie zawiodę. Uwaga dla wrażliwych na spoilery, na filmikach możemy zobaczyć pięć maszyn i tyleż samo bestii z morza rodem.
wtorek, 12 lutego 2013
Dwa szybkie wrzuty wyłowione w Sieci. Fajny i gorzkawy...
Firefly na planszy, Copy/Paste z sieci... i już się jaram... Firefly (wraz z kinowym zakończeniem pt. Serenity) to jeden z najlepszych seriali SF jakie powstały. Cudowny western w kosmosie... Joss Whedon w doskonałej formie. Serial nie zasługiwał na cancel po pierwszym sezonie...
GALE FORCE NINE, A BATTLEFRONT GROUP COMPANY, IN PARTNERSHIP WITH TWENTIETH CENTURY FOX CONSUMER PRODUCTS ANNOUNCE THE RELEASE OF FIREFLY: THE GAME AT NEW YORK YOY FAIR 3013.
Earlysville, VA (February 11, 2013) - Firefly, the popular television series created by Joss Whedon, comes to life in a new boardgame from Gale Force Nine and Twentieth Century Fox Consumer Products. Compelling characters, great storytelling and an evocative universe has made Firefly a fan-favorite for the past ten years. Now fans of the television show and board games can chart their own course with Firefly: The Game, arriving on store shelves Fall 2013.
In Firefly: The Game, players captain their own Firefly-class transport ship, traveling the ‘Verse with a handpicked crew of fighters, mechanics and other travelers. As a captain desperate for work, players are compelled to take on any job -- so long as it pays. Double-dealing employers, heavy-handed Alliance patrols and marauding Reavers are all in a day’s work for a ship’s captain at the edge of the ‘Verse. Firefly: The Game is a high-end thematic tabletop boardgame from Gale Force Nine (GF9). It will be the first in a series of tabletop hobby boardgames and miniatures games from GF9 set in the Firefly Universe.
“Building on the success of Spartacus: A Game of Blood and Treachery, we're thrilled to be making a game that evokes the heart and themes of Firefly - the best ‘gorram’ show in the 'Verse.” said John Kovaleski, CEO of Gale Force Nine, “With challenging game play, fantastic production values and compelling narratives, you and your fellow captains will want to head out into the big black again and again".
“We’re pleased to be working with Gale Force Nine to bring a new board game to the devoted fans of Firefly. Firefly: The Game is innovative and remains true to the spirit of the popular series” stated Jeffrey Godsick, President of Twentieth Century Fox Consumer Products.
Druga wieść z serii ponurych żartów... albo nieporozumień... Jak donosi BoLS, Games Workshop postanawia wydać,tego grzmota, Space Marines na Blu-Rayu. Chała w fullHD z dodatkami... 20 minut łażenia więcej... W zasadzie to powinni wydać jakieś oficjalne przeprosiny czy coś... Produkt którego zdecydowanie nie kupuję...
Labels: film, Firefly, Games Workshop, SF, space marines, Wh40k
środa, 21 grudnia 2011
Trailer Hobbita i facebookowy światek oszalał. Ludzie przerzucają się różnymi linkami, które (w zasadzie wszystkie) prowadzą do youtubowej wersji o koszmarnej jakości. Wygrzebanie oficjalnego trailera w HD i 1080p z opcją pobrania zajęło mi trzy minuty. Zapowiedź warto jest zobaczyć w pełnej jakości. Trailer montowany na szybko pokazuje już sporo detali. Intrygująca jest postać z którą walczy Gandalf w 2 minucie. Trolle w gaciach zapowiadają się rewelacyjnie.
Oto link oraz
kilka obrazków, tych co fajniejszych...Na pierwszym Gandalf walczy, moim zdaniem z ojcem Thorina. Na kolejnych atak na trolle, widać że jeden z krasnali strzela do trolla z procy na gumkę... Obrazki z max rozdzielczości 1904x809
Labels: film, LotR, The Hobbit
czwartek, 20 stycznia 2011
Widziałeś film? Spełnij swój obywatelski obowiązek. W imię Imperatora wypełnij ankietę! Wyniki, nie wiem kiedy, będą opublikowane na forach serwisów, The Bolter and Chainsword, DakkaDakka i Warseer.
P.S. Link do mojej recenzji Ultramarines.
Labels: ankieta, film, ultramarines
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Wstępem
obejrzałem Ultramarines. Zacząłem pisać "na gorąco" lecz zbyt wiele emocji mną targało by móc obiektywnie spojrzeć na tę, jakże ważną z punku widzenia każdego fana czterdziestki produkcję. Mam mocno mieszane uczucia. Będę się starał spojrzeć na temat obiektywnie. Jeśli popuszczę ognia to przy technikaliach i rażących mnie wyraźnie nie kanonicznych błędach. Nie uniknę też porównań do starszych produkcji, bo siłą rzeczy porównać trzeba i chyba nawet warto. Założenie pierwsze: to jest film dla FANÓW.
Historycznie
Ultramarines to pierwszy pełnometrażowy film z uniwersum Wh40k. Godzina z kawałkiem historii o najdzielniejszych wojownikach Imperatora, pytanie czy absolutnie każdy powinien to zobaczyć?
Patrząc z perspektywy lat na próby przeniesienia wh40k na ekrany to chwała autorom ,że dociągnęli temat do wielkiego końca. Anulowanego BloodQuesta ciężko oceniać po kilkunastu obrazkach i trzech testowych filmikach. Space Marines w akcji mogliśmy zobaczyć w intrach do gier Dawn of War 1 i 2, daje linka do wersji z lictorem. W fabularnym Inkwizytorze i reklamówkach planszowego Space Hulka. Filmy Bright Light Studio wyglądają dziś archaicznie, choć detale na pancerzach nadal robią pozytywne wrażenie. Pocieszne genokrady z pianki w starciu z tekturowymi terminatorami. Dla fanatyków. Współczesne komputerowe produkcje wypadają zdecydowanie lepiej. Wracając do Ultramarines.
O fabule i scenariuszu
Dan Abnett, postać od pewnego czasu kultowa, za sprawą najpopularniejszego cyklu wh40k czyli "Duchów Gaunta". Pisarz rozpoznawalny i doświadczony. Naturalną rzeczą było iż to on zostanie przez Firmę wybrany na autora scenariusza. Wybrnął z zadania , dość zgrabnie. Można zarzucać, że jest prosto i zbyt przewidywalnie, że to film drogi ze szczątkowymi punktami akcji. Mi się w sumie podobało. Pierwsze skojarzenie z Inquisitorem jest oczywiste.
Przesadna, nieuzasadniona brutalność niektórych scen, powoduje ze filmu nie polecałbym najmłodszym na dobranoc. Moim zdaniem 13+ to minimum. Zdaje mi się, że prawie każdy wie lub domyśla się jak wygląda wnętrze głowy space marina, ale za to chętnie by zobaczył proces ekstrakcji progenoids czy innych równie cennych implantowanych bebechów.
"Gra" aktorów jest zdecydowanie najgorszym elementem tej produkcji.
Plastikowe komputerowe ludki niosą tyle emocji, że każda dłuższa wypowiedź po prostu usypia, tak więc fabuła nie może być przegadana. Mimika nie zachwyca. Chwilami jest przerysowania i zbyt ekspresyjna po to by w następnych scenach stać się oszczędną do przesady. Wygląda to tak jakby niektórym modelom poskąpiono systemu ruchu mięśni twarzy albo jakby część robili fachowcy a część oddano do animowania amatorom.
Momentami nie kanoniczność daje się we znaki. W przypadku powieści można przymknąć oko, zwalić na nieznającego realiów świata tłumacza, (co się nie zdarzało w przypadku Copernicusa), w komiksie a szczególnie filmie odbieganie od doskonale znanych fanom realiów świata jest po prostu nie pożądane. Subiektywnie Jestem fanem, ale nie pelikanem, który łyka jak leci wszystko co Abnett wymyśli.
SM posiadają na wyposażeniu podstawowym trzy magazynki. Jeden zapakowany do boltera i dwa przy pasie. Tyle fluff i teoria. To mało amunicji, ale SM służą do błyskawicznych przełamujących ataków, poza tym nigdy nie chybiają a każde trafienie zabija, wiec ta garść pestek to sporo. W filmie boltery walą jak szalone, łuski sypia się gradem wokół, lecz nikt nie przeładowuje. O detalach boltera i typach magazynków oraz amunicji można przeczytać w podręczniku do 3ed wh40k str. 60. W scenie z miotaczem ognia promethium ulatuje gazem z pojemnika. To drobiazgi ale osobiście mnie to drażni.
Muzyka / Udzwiekowienie
Muzyka, jakaś jest, dwa motywy nawet ciekawe, nalot thunderhawka i finałowa końcowa pod listę plac. Reszta jest ale nie wnosi wiele. Chóry które coś tam po "łacińsku" mruczą nie brzmią epicko. W scenach akcji nie zgrywa się i nie porywa to tak jak przy wzmiankowanych intrach do DoW`ów.
Ubolewam nad udźwiękowieniem. Ekwipunek Space Marinów wydaje się być wykonany z miękkiej gumy i po prostu nie hałasuje. W tle pobrzękują cicho jakieś blaszki, chrupie coś pod butami, broń strzela, pojazdy hałasują. Trochę jednak to wszystko za skromnie brzmi. Zdejmowanie i zakładanie hełmów następuje w ciszy lub co najwyżej w asyście szurania i jest czynnością rutynową porównywalną do nasuwania na czerep bejsbolówki. Drobna uwaga, głowy naszych bohaterów maja pewną unikatową magiczną zdolność, są większe bez hełmów. Dlaczego SM sapią i dostają zadyszki na schodach?
Projekty graficzne
Graficznie, postaci zaprojektowane zostały w unikalnym stylu. Niby realistycznie lecz stylizowane. Użyto szkiców wzorowanych na pracach Adriana Smitha, swoje dołożył Kopinski, niby jest dobrze. Trudno jednak nie uciec się do porównań ze znanymi modelami z wejściówek do gier Dawn of War 1 i 2. W sumie to powinno być klasę lepiej, bo to produkcje sprzed lat a nie jest. Mimo wszystko najnowsze przedstawienie SM pomimo wrodzonej drętwoty, może się podobać. Początkowo modele mocno mnie raziły, po chwili gdy się już opatrzą jest znośnie.
Miejscami bardzo ładne materiały i detale, miejscami bo w przeważającej większości ich jakość kładzie fatalne doświetlenie scen, szczególnie w pomieszczeniach, wtedy bardzo drażnią sztucznością. Modele jeszcze się jakoś bronią lecz najlepsze materiały i textury wyglądają płasko i mdło bez cieni.
Rodzyneczkiem jest rewelacyjnie wymodelowana i otexturowana postać kapelana. Pełen zachwyt! I kolejna kiszka system odpowiedzialny za ogień w większości nie daje rady.
Najsłabiej w tym wszystkim wypadają jednak dramatycznie słabe oczy. Wielki błąd bo powinny być potraktowane priorytetowo. Tak martwych i sztucznych nie widziałem w produkcjach CGI od lat.
Na osłodę dostajemy bardzo dopracowane, przepiękne kadry z Kapitanem na tle nieba. Posągowo ujęty zatopiony w przestrzeni. Cudne! Podobnych rewelacyjnych scen zdarza się jeszcze kilka. Niektóre zapierają dech, aż się prosi o plakat. Momentami wygląda to wręcz fotorealistyczne lecz wrażenie jak banka mydlana pęka gdy "ludki" zaczynają coś gadać lub się poruszą. Fatalna post-produkcja warstw z dymem, widać pośpiech, psuje to efekt.
Ciekawie wyglądają same twarze. Jeśli celem było ukazanie iż Space Marines to klony w rożnym stopniu zaawansowania wiekiem to udało się to idealnie udało.
Niestety oświetlenie znowu daje się we znaki, przez to starsi wyglądają jak trzy tygodniowe zombie, a młodsi noszą plastikowe maski. Animacja postaci miejscami i we fragmentach niezła w większości kuleje. Wyraźnie widać miejsca gdzie animator przechodził z motion capture "na ręczne" sterowanie. Bardzo niewiarygodnie potraktowana grawitacja.
Ubożuchna fizyka środowiska, podfuwają wprawdzie jakieś szmatki przy pieczęciach ale sztandar jest z pancernej blachy.
Podsumowanie
Jest to produkcja dla fanów cieszących się widokiem łażących marines. Fabularnie ujdzie, wizualnie niby też dobrze. Pytanie czy warto posiadać tę produkcje w kolekcji jest czysto retoryczne. Czy warto kupić? Tak, bo cena nie jest wygórowana, dobra sprzedaż rokuje następne produkcje. Obowiązkowe pudełko na półkę fana wh40k. Link do sklepu Po przemyśleniu dałbym oceniłbym to następująco:
- fabula 7/10
- projekty postaci i wykonanie 7/10
- animacja i gra aktorów 6/10
- muzyka 6/10
- udźwiękowienie 5/10
- subiektywne spełnienie oczekiwań fana 7/10
Labels: film, Games Workshop, ultramarines, Wh40k
wtorek, 20 lipca 2010
Nie wierzyłem i nadal nie wierzę. Tim Burton ma brać udział w realizacji produkcji filmowej fabularnie opartej o planszówkę Privater Pressa. Jeśli to nie wakacyjne oszustwo... Link i drugi... Ciekawe co na to spece od marketingu GW...
Labels: dziwadło, film, privater press, Tim Burton
środa, 19 maja 2010
Kameralny turniej Warhammera 40.000 w Dubaju. Warto rzucić okiem. Wnętrze w której rozgrywała się impreza robi większe wrażenie niż przygotowany teren, ale co tam. Ważne by uczestnicy bawili się dobrze. I jeszcze link na ichnią www.warcamel.com
środa, 12 maja 2010
Na dniach dane mi było obejrzeć Solomona Kane. Z dawna wyczekiwaną produkcję. Piszę na szybko pod wpływem emocji, by nie uronić myśli, nie czytałem obcych recenzji, nie dzieliłem się z nikim jeszcze opiniami.
Solomone Kane purytanin jeden z wielu bohaterów Howarda. W osobistym rankingu stawiam go wprawdzie niżej niż El Boraka i Bran Mak Morn, ale nie zmienia to faktu, że typ jest wymiataczem. Podobnie, chyba, myślał Michael J. Bassett biorąc się za reżyserie filmu. Reżyseria niezła, aktorstwo bez zarzutu. Puryści będą się czepiać fabuły, która nijak się ma do tej znanej z kart opowiadań Howarda, lecz utrzymana jest w konwencji. Taniej kręcić w Europie w zastanych krajobrazach niż silić się na afrykańskie klimaty. Rozumiem ograniczenia budżetowe. Efekty miejscami lepsze, chwilami jednak błagają o dofinansowanie. To tani film więc nie oczekujmy tu jakości klasy Avatara. Widać jednak, że studia, które pracowały nad produkcją dawało radę ale ktoś przykręcił kurek z kasą albo wyżyłował deadliny. Scenografia zaskakująco bogata, wprawdzie w dzisiejszych czasach ciężko już odgadnąć co jest wideo kompozycją a co realnym obiektem ale całość wygląda dobrze. Studio Barrandov jak zwykle pokazuje swoją dobrą stronę.
Co mi się nie podobało, programowo muszę trochę ponarzekać. Muzyka, niby Klausa Badelta ale jakoś nie poraża. Projekty plastyczne czynił Patrick Tatopoulos, czyli nędza bez oryginalności. Typowy nudny wyrobnik. Wystarczy wspomnieć jego mierne kreacje do Pitch Black, Godzille Emericha, czy ufoki z Dnia Niepodległości.
Film spodoba się wszystkim miłośnikom Warhammera. W zasadzie gdyby zmienić nazwy i dodać jedną czy dwie lokacje z pruskim murem w tle to byłby to wypisz wymaluj, Stary Świat. Nawet z tego tylko względu warto tę produkcje polecić. Szczerze mówiąc to życzyłbym sobie więcej takich realizacji. Na razie nic nie wiadomo o polskiej dystrybucji.
Labels: fantasy, film, R.E.H., solomone kane
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Nowa edycja Warhammera Fantasy Battle`a zawita w połowie wakacji. Zmiany w mechanice gry maja być rewolucyjne. Plotki mówią o przełożeniu fazy magii przed ruch oraz że zabici w szarży zdążą odpowiedzieć nim się ich usunie.
Firma dla podgrzania nastrojów popusciła do sieci filmik. Ma być epicko! Link do filmiku
środa, 17 marca 2010
Kilka dni temu pojawiły się nowe rzeczy w galerii produkcyjnej filmu Ultramarines. Grzebiąc po stronie dopiero teraz dostrzegłem zakładkę z animacjami. Nie wiem czy była wczesnej. Na razie to tylko test systemu przechwytywania mimiki. Projekt nadal nie porywa. Czekam na więcej i oby lepszych treści.
Labels: film, ultramarines, Wh40k
wtorek, 16 lutego 2010
Maniacy Star Wars skręcili filmik. Niby nic takiego, to tylko potyczka na latarki. Warto się przekonać dlaczego chłopaki już są lepsi od Lucasa... link
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Szybki wpis, Dzis o 17 na FilmBoxie emitowany będzie film "Zagrajmy w 'Lochy i potwory'" (Mazes and Monsters, 1982). Nie chcę zdradzać fabuły. Po krótce na zachęte. Rzecz dzieje się w środowisku studentów grających w RPG. Siedzenie przy stole powoli zaczyna ich nużyć więc MG wyprowadza sesje do jaskini, na małego LARPA. Niektórym graczom fikcja zaczyna zlewać się z rzeczywistością. Nie jest to żadna super produkcja, film raczej z tych tanich. Warto jednak obejrzeć, nawet jako ciekawostkę. Na osłodę młody Tom Hanks.
Wklejam do treści bloga, bo są jakieś kłopoty z logowaniem...
Madness pisze: Nie no film był żałosnym atakiem na RPG w tamtych czasach. Nie dość, że film sam w sobie jest strasznie nudny to jeszcze nie wnosi do tematu niczego ciekawego ani w ogóle nie daje pola do żadnej dyskusji. To był prosty schemat rozdmuchania taniej sensacyjki aby zaszokować widza i zgarnąć na tym kasę. Co samo w sobie nie odbiega od normy ;) ale jednak aby poświęcić na ten film swój czas powinien on mieć chociaż jakieś pozytywne walory.
Ogólnie nie jest to film o tym jakie kiedyś były piękne czasy RPG ale o tym jak społeczeństwo szuka kozłów ofiarnych w różnych nowych i nietypowych podgrupach społecznych.
Przesłaniem filmu było RPG to sekta która zniszczy umysł twojego pięknie rozwijającego się dziecka. Próżno moim zdaniem doszukiwać się w tym sentymentu złotych lat RPG
poniedziałek, 4 maja 2009
Do czego może się posunąć zaangażowanie fanów? W tym przypadku maniacy dokręcili kawał opowieści z Władcy Pierścieni. Dwa zdania z książki zamienili na ponad pół godzinny film. Czapki z głów. Strona projektu www.thehuntforgollum.com. Film kosztował w gotówce jedyne 3 000$ oraz prace ponad setki fanów. Link do wersji HD z polskimi napisami.
wtorek, 14 kwietnia 2009
The Wargames Society wstawiło filmik z Salute 2009, całe sześć i pół minuty. W większości to pomontowane fotki, które mieliśmy okazję widzieć już wcześniej, co nie przeszkadza by jednak rzucić okiem. Dźwięk niekoniecznie należy włączać.
wtorek, 13 stycznia 2009
Dostałem dziwny list. List, rzadka to w naszych czasach forma korespondencji. Najczęściej ślemy jedynie kartki z pół-szczerymi sztampami na urodziny, zaproszenia na śluby jakiś papierowy spam. Ten list był inny, koperta starta, poplamiona jakby przeleżała na dnie psiej budy ostatnie trzy dziesięciolecia. Znaczek naderwany, pieczęci nieczytelne. Adres skreślony ołówkiem, ledwie wyraźny, nadawcy nie ma. Rozdzieram, drżącą ręką wydobywam kartkę. Co to pusta? to jakiś żart? nie było zwyczajowych powitań, powinszowań, nie było wydumanych przeprosin '(...)ze tak dawno nie pisałem', '(...)w odpowiedzi na Twój list...', Nic z tych rzeczy, jedynie na środku, otoczone wielkim białym niczym, wystukane na maszynie czekało na przeczytanie HTTP://WWW.CONANCOMPLETIST.COM/
i podpis na skraju, jakby wstydliwie postawiony,
R.E.H.
Labels: Conan, film, literatura, R.E.H.
piątek, 9 stycznia 2009
Astropia film o RPG-owcach i to nie amerykańskich. Długo czekałem na polską premierę DVD tego filmu. Wydanie w serii Cinema Europa II, gazety 'POLSKA the times'. Nie obiecywałem sobie w sumie nic, podszedłem do tej produkcji na chłodno, by nie rzecz sceptycznie. W trakcie oglądania, w scenach jak najbardziej komediowych, nie było mi do śmiechu. Ten film jest o mnie i moich kolesiach. Podstarzały łysiejący gość sterczący za ladą, maniak Sci-Fi na dziale DVD czy zagubiony tłumacz romansideł. Przeżyliśmy to w 'Ksiegarni U Izy', w 'Strefach' czy innych sklepach. Młodzi mogą tego nie zrozumieć, co nie znaczy, że nie powinni obejrzeć. Zapraszam do dyskusji.

czwartek, 10 stycznia 2008
Jak donosi Stopklatka, w czterdziestą rocznicę powstania pierwszego filmu z serii Planety Małp, "Ale Kino!" przypomni wszystkie filmy kinowe.
Zbiega nam się to z lądowaniem Karman w oficjalnej dystrybucji FFG.
Labels: film
