Za Króla i Pocztę!
Raport z bitwy książęcy Gwynt vs milicja z Tollyn Maeryn. Punktów coś ze 350, tur trzy, scenariusz własny.
Na obszary opuszczone przez Krucjatę powoli wraca cywilizacja. Zerwane przez wojnę więzi trzeba odbudować, a podstawową formą kontaktu z administracją, rodziną oraz odległymi miastami staje się królewska poczta.
Jednostka rozpoznawcza Coftyru otrzymała zadanie dostarczenia firmowych skrzynek pocztowych do każdej z okolicznych rodzin. W naszym oddziale mamy dwóch listonoszy (każdy z trzema skrzynkami na grzbiecie).
Przez obszar walk wije się droga prowadząca nad rwącą rzeką, do pięciu domostw. Uznaliśmy, że największy budynek jest wielorodzinny i zasługuje na dwie skrzynki. Postawienie jednej skrzynki to jedna akcja listonosza, mają być stawiane przy drodze i jakoś przy wejściu na posesję.
Listonoszom asystuje kilku rhyflerów oraz pojazd wsparcia – Kryndyl. Spacerek zakłóca jednak obecność paskudników z Krucjaty (w tym scenariuszu to lokalna milicja z Tollyn Maeryn). Przytargali ze sobą działko, a towarzyszy im ciotka z wózkiem pełnym ciastek. Dodatkowo na terenie rozrzucone są małe kopce termitów – każdy quar (za wyjątkiem ciotki) znajdujący się cal od kopca musi zdać test siły woli, inaczej traci akcje na zajadanie się robalami.
By upiększyć stół tradycyjnie rozstawiliśmy snegle, ale tym razem nic nie robią. W bagnie, w okolicy dużych kopców, piknik zrobili sobie załoganci traktora, coś się zrypało w silniku i czekają na serwis.
Zasadzka przy mostku
Patrol Gwyntu w cieniu Kryndyla spokojnie przemierzał drogę, wtaczając się na mostek.
Jeden z listonoszy przebiegł po kładce pod domek i zasadził pierwszą skrzynkę, gdy nagle padły pierwsze strzały! Drogą z lewej i prawej strony nadchodził wróg.
Kierowcy kryndyla puściły nerwy i pognał na skrzyżowanie, by nieskutecznym ogniem powstrzymać ciągnących działko milicjantów. Ci w odpowiedzi rozpakowali swój złom i trafili w nasz piękny pojazd, srogo go uszkadzając.
Pierwszy listonosz stawia drugą skrzynkę i w asyście grenadiera, przedziera się na prawą stronę. Chcą obejść działko i wyłączyć je z walki, ale natrafiają na grupę milicjantów broniących się za murkami. Po drugiej stronie stołu milwer, popędzając swoich rhyflerów, ostrzeliwuje nadchodzącego wroga. Ciotka ma co robić – pomimo wieku i średniej sprawności fizycznej przełazi przez płot i pędzi ku rannym.
Mechanik reperuje Daisy ale obsługa ignoruje ten fakt i kontynuuje pinknik.
W tym czasie drugi listonosz budzi się wreszcie z odrętwienia i gna by stawiać swoje skrzynki. Wspiera go strzelec ze scattergunem, który po chwili zeskakuje z mostu, by skrajem lasu obejść grupę milicjantów.
Chaotyczna wymiana ognia
Załoga Kryndyla jest jakaś niemrawa po trafieniu w pojazd, ale tylny strzelec otwiera skuteczny ogień do nadciągających wrogów. Jeden z milicjantów pada i skrzeczy, czekając na interwencję ciotki.
Milwer z rhyflerami wpada w morderczy szał – dochodzi do walki wręcz. Skuteczność obu stron nie jest powalająca, choć wszyscy bardzo się starają. Scattergunner wychodzi wreszcie z lasu, ale zanim strzeli, musi jeszcze załadować broń. Milicjant rzuca się wyżerać termity.
Listonosz po obstalowaniu skrzynki rzuca się w wir walki, ale przeszkadza mu zamaskowany gość, który niczym diabeł z pudełka wyskakuje z ukrycia i powala go celnym strzałem. Na szczęście w pobliżu jest niezastąpiona ciotka. Staruszka nie widzi różnic – quar to quar a skoro leży to trzeba mu pomóc! Podnosi z ziemi zarówno listonosza jak i milicjanta.
W tym momencie scattergunner wreszcie odpala swoją strzelbę, kosząc wszystkich stojących na linii ognia... niestety trafia też ciotkę!
Działko milicjantów robi głośne BUM! Z Kryndyla odpadają blachy i buchają kłęby ognia (do dziś się zastanawiamy, czy to działko takie mocne, czy pojazd aż tak lichy...).
Na uboczu grenadier z listonoszem radzą sobie doskonale – jeden rzuca granatami, a drugi instaluje swoją ostatnią skrzynkę i bierze się za wybijanie milicjantów. Jeden z nich z wrażenia odpala własny granat pod nogami.
W centrum walki trwają w najlepsze, ale milicjantom idzie coraz słabiej. Nieszczęśliwie kolejnemu wybucha broń w rękach, a drugi padnie odstrzelony nim w ogóle dobiegnie do starcia. Listonosz, widzac czym to grozi slalomem obiega kopce termitów, przeskakuje płoty i stawia swoją drugą skrzynkę.
Na lewej flance, grenadier z listonoszem rozprawiają się z resztkami milicji. Obsługa działka, pomimo lecących na łeb granatów, sprawnie się uwija by palnąć w kłębiących się rhyflerów – na szczęście chybiają.
Na prawej stronie listonosz dobiega do ostatniej posesji i montuje finałową skrzynkę. Widząc to, milicja zwiewa z pola walki, zostawiając po sobie rannych i martwych.
Cywilizacja zwycięża! Teraz pocztą będą nadchodzić ulotki reklamowe, powołania do armii, motywujące odezwy oraz informacje o podniesieniu podatków.
Ku chwale Króla i Coftyru!
Bitwa dynamiczna i pełna zwrotów akcji, jak zwykle kupa śmiechu. Działko stasznie mocne, albo kryndyl (jak za te pkt, strasznie słaby!!). W planach było odpalenie Daisy i jakiś kurs pijanej załogi przez łąki i płoty, ale nie dołożyłem karty do decku. Snegle tym razem pasły się spokojnie, zazwyczaj robią nam za cel do polowania, odstrzelony daje plucka, ale strzał płoszy resztę i losowo poruszają się po terenie. Trzeba dorobić więcej fauny...













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz